17 maja 2016

Babciu, nie wyjdę za mąż


Asiu, znajdź sobie wreszcie jakiegoś porządnego kawalera i wychodź za mąż - słyszę od ukochanej Babci prawie za każdym razem, gdy ją odwiedzam. Asiu, "X" niedługo bierze ślub, a ty na co czekasz? - kolejny niezmienny tekst. No co ty, starą panną chcesz zostać? Sama tak będziesz siedziała? - tak, to też często słyszę. I nijak do Babci nie dociera moja odpowiedź, że nie chcę wychodzić za mąż. Tłumaczę się pokrętnie, że to nie moja bajka, a moje gałki oczne od nieustannego przewracania przypominają karuzelę. Nie planuję ślubu w bliskiej, niedalekiej ani też w całkowicie odległej przyszłości. Nie i koniec. 

Babcia chce dla mnie jak najlepiej. Żyje nadzieją, że ułożę sobie życie i ustatkuję się, jak moi znajomi. Będę miała męża, dzieci, stałą pracę i dom z ogródkiem (ewentualnie mieszkanie w blokowisku). I choć przychyliłabym jej nieba, to w tym przypadku tego zrobić nie mogę. To są Babci marzenia i innych, nie moje. Każdemu z nas, co innego w duszy gra. W mojej gra wolność, a nie marsz Mendelssohna.

DLACZEGO NIE?
Nie jestem feministką, nic z tych rzeczy. Kot mi nawiał, więc nie można mnie nazwać też typową starą panną. No i nawet stara jeszcze nie jestem... Po prostu lubię swoje mało skomplikowane życie i nie spieszy mi się, żeby przewracać ten mój mały poukładany świat do góry nogami. Istnieje sto tysięcy powodów, dla których słowo zamążpójście powoduje u mnie atak zgryzoty.

  1. Obserwuję związki dalszych i bliskich znajomych, czytam mądre artykuły na temat małżeństwa i powiem Ci, że świat mnie przeraża. Liczne rozpady związków małżeńskich budzą we mnie odczucie, że dzisiejsze czasy absolutnie nie są przychylne miłości. Tajemnice, kłamstwa, niezrozumienie, zdrady... jak zaufać człowiekowi, który o przysiędze małżeńskiej pamięta tylko w dniu ślubu? 
  2. Pakiet ślub + wesele, to kolejny powód. Nie należę do osób, które potrafią oszczędzać. Ba! Czasem wpadam w manię zamawiania wszystkich całkowicie zbędnych do życia pierdoł, ale ściska mnie prawdziwy ból w klatce piersiowej, gdy sobie myślę, że miałabym przerąbać kilkanaście tysięcy na jedną noc. Co to, to nie...
  3. Na własnym ślubie wyglądałabym zapewne jak obdartus. Wiadomo, Panna Młoda występuje w białej sukni. Niby pierdoła, niby nie powinnam się czepiać, ale dla kogoś, kto miał na sobie sukienkę kilka razy w życiu (i to pod przymusem), zakładanie sukienki, tym bardziej ślubnej jest jak przebieranie się za klowna. Gdy dodam do tego obcasy/szpilki czy jakiekolwiek inne buty bez płaskiej podeszwy, to sprawiałabym wrażenie pijanego błazna. 
  4. Lubię pić kawę i podejmować decyzje sama. Lubię mieć czas tylko dla siebie i nie znoszę dzielić z nikim łóżka. Uwielbiam znikać na kilka dni, nikogo o tym nie informując, czy spotkać się z przyjaciółką bez osoby trzeciej. Nie lubię ograniczeń i kocham swoją wolność.  
  5. Nikt normalny nie wytrzymałby ze mną, aż do śmierci. Po prostu. Nie będę tego rozwijać. 
Oczywiście istnieje o wiele więcej powodów, ale nie chcę tworzyć wirtualnej książki. Skupiłam się jedynie na tym, co mnie razi najbardziej , w dodatku z przymrużeniem oka, więc nie bierz wszystkiego całkiem serio. Babci też kiedyś o tym opowiem... :)
 
 


 
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.